Pierwotnie opowiadanie zostało opublikowane w Fahrenheicie nr 33, grudzień 2003, tam też można obejrzeć ilustracje Piotra Zwierzchowskiego
Opowiadanie należy do cyklu o smoczycy Pasi
Księżniczka siedziała na parapecie wąskiego okna wieży. Znudzonym wzrokiem wodziła po doskonale znanym krajobrazie. Wciąż te same pola, lasy i smętne bajora topniejącego śniegu. Dzisiaj słoneczko przygrzewało już nieco mocniej, jakby właśnie się dowiedziało, że najwyższy czas na przedwiośnie, i postanowiło nadrobić wszystkie poprzednie zaniedbania.
Księżniczka ziewnęła. Poprawiła tradycyjny hennin w kształcie wysokiego stożka, z ciągnącym się niemiłosiernie, muślinowym welonem, który zawsze o wszystko zawadzał i darł się przy byle okazji.
– Pomocy, pomocy – obwieściła beznamiętnym tonem, bardziej z poczucia obowiązku niż rzeczywistej nadziei na wsparcie. – Ratunku.
– Cicho tam – powiedział strażnik, również trzymając się obowiązującej konwencji.


